czwartek, 4 września 2014

Bakłażanowe piramidki


Bakłażany. W swej ciemnej, pobłyskującej okrągłości, zawsze jawiły mi się niezwykle atrakcyjnie. Kiedyś miałam niebywały zaszczyt wziąć udział w szkoleniu kulinarnym Pascala Brodnickiego. Tłumaczył, że mamy bakłażany męskie i żeńskie i jak je rozróżnić. Kompletnie nic z tego nie pamiętam, bo bardziej byłam skupiona na męskim rodzaju w wydaniu samego Pascala.
Aczkolwiek przy dzisiejszym daniu płeć warzywa chyba nie gra roli...



Dziś zjemy lekko, ale też smakowicie. Nie napracujemy się też zbytnio. W słowach trzech: łatwo, szybko, pyszno!

Potrzebujemy:
- bakłażany
- awokado
- pomidory
- ser kozi
- ulubione zioła (np. tymianek, bazylia, rozmaryn)
- ocet balsamiczny
- cytryna (sok z tejże)
- sól, pieprz
- oliwa


Na jedną piramidkę potrzeba po 2-3 plasterki wszystkiego. Jak kupicie 2 bakłażany, 4 duże pomidory, 2 awokado, 300 g sera, to blacha szczęścia na kolację Wam z tego wyjdzie. 

Bakłażana kroimy w krążki grubości około 1 cm.
Smarujemy je oliwą z posiekanymi drobno ziołami, solimy, pieprzymy i pakujemy do piekarnika na 15-20 min, w 180 stopni, żeby nam nieco zmiękły. Kontrolujemy proces patyczkiem, jak będą miękkie - wyciągamy.

Pomidory kroimy na podobne krążki, co bakłażany, ser w plasterki, awokado - jak się nam uda ;-) Awokado skrapiamy cytryną.









Układamy wszystko - jedno na drugim, omaszczając nieco oliwą z ziołami. Potem wbijamy jakowyś szpikulec dla podtrzymania formy i treści (mogą być patyczki szaszłykowe). Po czym podpiekamy znów 10-15 min (do rozpuszczenia sera).

Po wyjęciu z piekarnika - na talerzu polewamy octem balsamicznym, rozlewając go fantazyjnie po talerzu. Dla dopełnienia artyzmu, możemy rzucić jeszcze kilka listków rukoli.

Uzyskujemy efekt, jak na pierwszym zdjęciu z wpisu. Albo jeszcze piękniejszy - rzecz jasna.

Marta

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza